Decyzją Rady dożywotni zakaz angażowania się w imprezy organizowane pod patronatem FIA otrzymał Flavio Briatore. Pat Symonds za współudział w aferze otrzymał podobny zakaz, ale na okres pięciu lat.
Do Singapuru Formuła 1 poleciała więc bez Flavio Briatore i Pata Symondsa, jak również bez sponsora tytularnego, który i tak miał z końcem sezonu rozstać się z F1. Miejsce szefa zespołu, po Włochu, otrzymał dotychczasowy dyrektor techniczny ekipy, Bob Bell.
Gdyby nie smród po „aferze wypadkowej”, drugie GP Singapuru ponownie okazałoby się świetną imprezą. Organizatorzy przed wyścigiem poprawili drobne niedociągnięcia, na które narzekali kierowcy po ubiegłorocznym GP, a wracający do zwycięskiej formy zespół McLaren za sprawą Lewisa Hamiltona, który prowadził od startu do mety, wygrał drugi wyścig w sezonie.

Za plecami Brytyjczyka toczyła się walka o przedłużenie szans Red Bulla na walkę o tytuł mistrzowski z ekipą Rossa Brawna. Po kwalifikacjach i w początkowej fazie wyścigu wydawało się, że wyjeżdżając z Singapuru Red Bull Racing odrobi trochę punktów do Brawna, jednak losy wyścigu potoczyły się inaczej. Sebastian Vettel otrzymał karę przejazdu przez boksy (za przekroczenie prędkości na pit lane), a Mark Webber odpadł z wyścigu na skutek awarii układu hamulcowego, definitywnie tracąc szanse na walkę o tytuł mistrzowski. Sebastian Vettel co prawda przekroczył linię mety przed kierowcami Brawn GP i odrobił 1 punkt w klasyfikacji kierowców, jednak w klasyfikacji konstruktorów Red Bull stracił kolejne dwa punkty.
Tydzień po nocnym wyścigu cyrk Formuły 1 przeniósł się do Japonii, na lubiany przez kierowców tor Suzuka, który jednak przywitał zawodników kapryśną, deszczową pogodą. Stawka kierowców w tym sezonie ponownie zmieniła się za sprawą choroby Timo Glocka, który za radą lekarzy w piątek pauzował. Ku uciesze japońskich kibiców, swoją szansę na pokazanie się w bolidzie F1 dostał Kamui Kobayashi. Japończyk ze względu na pogodę nie pojeździł zbyt dużo, gdyż w sobotę Timo Glock zasiadał już za kierownicą swojego bolidu.

Sesja kwalifikacyjna na torze Suzuka okazała się jednak, podobnie jak ta na Węgrzech, bardzo dramatyczna. Czerwone flagi pojawiały się w każdej z trzech części kwalifikacji, jednak zdradliwy tor najbardziej pechowy okazał się dla Timo Glocka, który w drugiej części sesji wyjeżdżając z ostatniego zakrętu wypadł z toru i rozbił bolid o bandę. Mimo, że wypadek nie wyglądał groźnie, Niemiec rozciął nogę i wyeliminował się z udziału w dalszej części sezonu. Jego miejsce zajął Kamui Kobayashi, jednak Japończyk ze względu na regulamin F1 nie mógł wystąpić przed własną publicznością. W Japonii, najszybszy okazał się Sebastian Vettel, który przedłużył swoje szanse na tytuł. Drugi linię mety przekroczył Jarno Trulli z Toyoty, a trzeci był Lewis Hamilton. Jenson Button z Suzuki wywiózł tylko 1 punkt, przyjeżdżając na metę przed Robertem Kubicą.

Z kraju Kwitnącej Wiśni Formuła jeden poleciała do gorącej Brazylii, w której jak się okazało rozstrzygnęły się losy mistrzostw. Tor Interlagos także przywitał kierowców silnymi opadami dreszczów, które przedłużyły sesję kwalifikacyjną do trzech godzin.
W kwalifikacjach najszybszy okazał się lokalny bohater, Rubens Barrichello, drugi był Mark Webber, a trzeci Adrian Sutil. Robert Kubica zakwalifikował się do wyścigu na 8 miejscu, jednak po wyścigu zespół BMW mógł godnie żegnać się z Formułą 1, gdyż Polak słabym F1.09 zdobył drugie miejsce. Wyścig wygrał Mark Webber, a podium dopełnił Lewis Hamilton.
Sebastian Vettel musiał wygrać GP Brazylii i liczyć na szczęście, aby przedłużyć swoje szansę na tytuł mistrzowski. Nie udało się. Jadący w ścisłej czołówce Rubens Barrichello miał jednak realne szanse na powalczenie o tytuł w Abu Zabi ze swoim kolegą z zespołu Jensonem Buttonem. Pech chciał, że na 10 okrążeń przed metą Rubens Barrichello złapał gumę. Ostatecznie Jenson Button zdobył mistrzostwo w Brazylii przekraczając linię mety na piątej pozycji.
Na wieńczący sezon wyścig w Abu Zabi Formuła 1 jechał więc już z wyłonionym mistrzem świata. Mimo to wyścig godnie zapisał się na łamach historii jako pierwszy rozgrywany zarówno w dzień, jak i w nocy. Olbrzymie inwestycje i wszędobylski luksus tego miejsca było widać na każdym kroku. Oświetlony sztucznie tor pod luksusowym hotelem i wyjazd z boksów tunelem to tylko niektóre z licznych atrakcji nowego w kalendarzu wyścigu na Bliskim Wschodzie.
Zespół Red Bull, który przegrał walkę o mistrzostwo w przedostatnim wyścigu sezonu, w Abu Zabi nie odpuścił i zdobył czwarty w sezonie dublet, przed mistrzowskim zespołem Brawn GP. Rzutem na taśmę, dzięki piątej lokacie Nicka Heidfelda zespół BMW Sauber awansował w klasyfikacji konstruktorów przed Willimasa, kończąc mistrzostwa na 6 miejscu. Zespół Ferrari nie był w stanie stawić czoła rosnącemu w siłę McLarenowi, mimo że ten nie zdobył punktów w Abu Zabi. Ferrari straciło w klasyfikacji generalnej 1 punkt do McLarena.
W ten sposób zakończył się kolejny sezon Formuły 1, jednak kilka dni po wielkim „showdowanie” smutną decyzję o opuszczeniu F1 ogłosiła Toyota. Zespół Renault w chwili pisania tego artykułu także rozważa możliwość wycofania się ze sportu, a Flavio Britore oczekuje na werdykt po odwołaniu się od decyzji FIA przed obliczem francuskiego sądu.
Niezwykle burzliwy i przedłużający się silly season pozwala kibicom trwać w oczekiwaniu na przyszły, miejmy nadzieję jeszcze lepszy sezon F1!
Zobacz pozostałe części podsumowania sezonu 2009
Sezon 2009 - Część I
Sezon 2009 - Część II
Sezon 2009 - Część III